Aktualności Aktualności

Jemioła - Zabójczy półpasożyt

O Jemiole…

Jemioła, zielony kłąb „czegoś” wysoko w koronie drzew.

Spróbujmy się temu bliżej przyjrzeć.

          Jemioła w aktualnej systematyce jest klasyfikowana w rodzinie sandałowcowatych, w rzędzie sandałowców. Do rodzaju jemioła (Viscum) należy około 100 gatunków półpasożytów w znacznej swej większości występujących w gorących klimatach Starego Świata – głównie w Afryce i na Madagaskarze.

          W Polsce występują trzy podgatunki jemioły. Jemioła zwyczajna (występuje głównie na drzewach liściastych – topole, wierzby, brzozy, graby, lipy, robinie, kasztanowce, drzewa owocowe), jemioła jodłowa (występuje wyłącznie na jodłach) i jemioła rozpierzchła (występuje tylko na sosnach i świerkach). I jeszcze jedna, ważna w naszych rozważaniach cecha jemioły. Jemioła żyje długo, nawet 30 lat. Jej negatywne oddziaływanie na pojedyncze drzewa i cały drzewostan jest równie długie.

Jemioła jest półpasożytem – z drzewa pobiera wodę z solami mineralnymi oraz węglowodany. Jemioła fotosytezuje. Powoduje to głębokie przekonanie w świadomości społecznej o małej szkodliwości tego gatunku. Niestety, ostatnie lata przyniosły konieczność zrewidowania takiego poglądu.

Dlaczego teraz jemioła nas niepokoi…

Skąd nagły wysyp jemioły, coraz częściej „okupującej” drzewa wokół nas. Odpowiedź jest bolesna, choć mało zaskakująca: ocieplenie klimatu powodujące świetne warunki dla tego ciepłolubnego gatunku (wszak z przodkami i krewnymi na Madagaskarze i w Afryce).
Czy tylko to spowodowało namnożenie się zielonych kul w koronach drzew?
Nie, poważną przyczyną jest postępujące osłabienie drzewostanów. Coraz bardziej ingerujemy w otaczające nas środowisko, budujemy domy, studnie, drogi, systemy ich odwodnień. Opadów jest coraz mniej, coraz mniej śniegu spada zimą nie uzupełniając powierzchniowych zasobów wody. Poziom wód gruntowych ulega gwałtownemu obniżeniu. Drzewa walczą o życie i słabną. Na osłabione drzewa wkraczają szkodniki takie jak  kornik ostrozębny czy właśnie jemioła.

Jak ona tam „włazi”…

Jemioła jest gatunkiem roznoszonym wyłącznie przez ptaki, głównie jemiołuszki (ciekawe skąd nazwa tego gatunku?)  i paszkoty (po łacinie Turdus VISCIVORUS, przypomnę, łacińska nazwa jemioły to… VISCUM. Podobne?).
Zjadają one białe owoce jemioły (tak na marginesie, są dla człowieka szkodliwe – nie jedzcie ich, pilnujcie również aby dzieci ich nie jadły). Są one lepkie i nasiona w nich zawarte oklejają dziób łakomczucha. Ptaki pozbywają się ich z dzioba ocierając go o korę drzewa w rozwidleniach gałęzi. Tam przyklejają się nasiona i tam kiełkują. Drzewa silne, potrafią się obronić przed „atakiem” pasożyta. Osłabione nie mają na to siły pozwalając na wtargnięcie szkodnika, jego tkanek do swego wnętrza. Rana przy tym powstała jest bramą dla innych pasożytów i szkodników – głównie grzybowych.

Jeśli bierze tylko wodę…

Jeśli bierze tylko wodę to za bardzo nie szkodzi drzewu….

Negatywny wpływ jemioły na drzewa i drzewostany jest dosyć dobrze udokumentowany. Bierze od drzew wodę (towar w dzisiejszych czasach mocno deficytowy), sole mineralne i węglowodany wytworzone przez drzewo.

Drzewo z pojedynczym osobnikiem jemioły powinno przeżyć ale… no właśnie, ale rzadko kiedy kończy się na jednym osobniku. Jeśli jemioła się zadomowiła na jakimś drzewie to jest to drzewo osłabione. Jeśli jest osłabione bez problemu wykiełkują na nim kolejne osobniki. Jak nie w tym roku to w roku przyszłym pojawia się na nim kolejne i kolejne „zielone kule”

Ktoś powie: to wycinajcie drzewa zasiedlone przez jemiołę dopiero wtedy gdy zamierają. I prawie będzie miał rację gdyby nie stada paszkotów, drozdów czy ślicznych jemiołuszek żerujących na jemiole i roznoszących nasiona na kolejne drzewa doprowadzając do zasiedlenia przez tego pasożyta całych połaci lasu

Chyba nie jest jeszcze tak źle…

Jak mawia mój przyjaciel… nie jest źle, … jest bardzo źle !!!

Ze względu na zmiany klimatyczne i kryzys związany z wodą jemioła stała się poważnym zagrożeniem dla TRWAŁOŚCI lasu. Dowodzą tego przeprowadzone inwentaryzacje drzewostanów zaatakowanych przez jemiołę.

Lasy Państwowe przeprowadziły w ubiegłym roku inwentaryzację, z której wynika, że jemioła zaatakowała w Polsce prawie 167 tysięcy hektarów borów sosnowych. - Największe zagrożenie jemiołą odnotowano w drzewostanach regionalnych dyrekcji Lasów Państwowych: wrocławskiej (na powierzchni 30,6 tys. ha), lubelskiej (24,4 tys. ha) i poznańskiej (23,7 tys. ha).

A jak sytuacja wygląda w dyrekcji warszawskiej? W 2020 roku jemioła zaatakowała najwięcej drzew na terenie Nadleśnictw: Celestynów – 3 887 ha, Jabłonna – 2 992 ha, Garwolin 1 039 ha i Chojnów – 828 ha.
W sumie w bieżącym roku na terenie zarządzanym przez Regionalną Dyrekcję Lasów Państwowych w Warszawie jemioła zajęła ok. 11 tysięcy hektarów lasów.

Już czas bić na alarm. Niestety jedyną skuteczną metodą walki z tym półpasożytem jest wycinanie drzew zasiedlonych. Dzięki temu chronimy przed infekcją kolejne drzewa.

Inne miejsca gdzie możesz poczytać na ten temat:

https://www.warszawa.lasy.gov.pl/jemiola-zagrozenie-dla-trwalosci-lasu