Zurück

Zamieranie sosny – drzewa usychają na naszych oczach

Zamieranie sosny – drzewa usychają na naszych oczach

W ostatnich latach z niepokojem patrzymy na zjawisko zamierania sosny. Dotychczas widoczne były pojedyncze ubytki drzew, w tym roku sytuacja zaczyna wyglądać bardzo niepokojąco. Ostanie naloty dronowe pokazały, że mamy do czynienia z masowym zjawiskiem. Jeszcze latem tego roku problem nie był widoczny. Dziś ubytek drzew przytłacza swoim rozmiarem.

Problem dotyczy dojrzałych drzewostanów sosnowych występujących na żyznych siedliskach. Tam gdzie sosny od momentu posadzenia miały dobre warunki wilgotnościowe oraz dużą ilość składników odżywczych w glebie, rozwinęły mniej rozbudowany system korzeniowi. Znaczne obniżenie poziomu wód gruntowych wyraźnie osłabiło całe drzewostany. Starsze drzewa z ukształtowanymi systemami korzeniowymi nie są w stanie sięgnąć do głębszych pokładów wody. A tej brakuje nawet poniżej 3 metrów od powierzchni gruntu. Zdaniem naukowców najlepszym kierunkiem w tej sytuacji jest stopniowa wymiana pokoleń. Młode pokolenie drzew liściastych powinno lepiej znosić niedobory wody.

https://youtu.be/L9fEPO8UEwE

 

 - Podczas spaceru przez lasu widać pojedyncze usychające sosny, ale po zrobieniu zdjęć z góry sytuacja wygląda bardzo źle. Cały czas monitorujemy sprawę i jesteśmy w stałym kontakcie z Zespołem Ochrony Lasu w Łodzi, który pomaga nam przy podejmowaniu decyzji związanych z ochroną lasu. Czekamy też na ekspertyzę z Instytutu Badawczego Leśnictwa, mamy nadzieję, że naukowcy podpowiedzą jak wypracować najlepsze metody działania w tej sytuacji – informuje Nadleśniczy Artur Pacia.

Co doprowadza do usychania sosen?

Powód zamierania sosen jest złożony. Podkreślić należy, że samo występowanie dojrzałej sosny na żyznych siedliskach jest pierwszym, podstawowym powodem dzisiejszego problemu. Na takich siedliskach powinny przeważać gatunki drzew liściastych, a jest zupełnie inaczej. Trzon naszych drzewostanów stanowi sosna. Tego typu układ jest najbardziej narażony na straty w wyniku długotrwałej suszy, z którą mamy obecnie do czynienia. Ponadto dojrzałe drzewostany są mniej odporne na zmiany klimatyczne, a przede wszystkim na brak wody, to największy problem. Susza oraz brak mroźnych zim sprzyja rozwojowi jemioły, która nazywana jest „złodziejką” wody. Podczas suszy, drzewa chronią się przed brakiem wody i ograniczają transpirację, podczas gdy jemioła nie stosuje żadnych mechanizmów obronnych. Osłabione suszą i jemiołą drzewa zaczynają atakować owady, głównie kornik ostrozębny i przypłaszczek granatek. Ten pierwszy działa dość podstępnie, ponieważ żeruje w górnych partiach drzew, tam gdzie kora jest cienka. Ślady żerowania nie są widoczne dopóki drzewo nie zacznie obumierać. Drzewa z rudziejący igliwiem trzeba szybko usuwać. Zabiegi te są niezbędne, by ograniczyć rozprzestrzenianie się kornika. W przerzedzonych drzewostanach, z dużym dostępem do światła lub też na skraju lasu może pojawiać się inny groźny dla sosny owad - Przypłaszczek granatek. Choć jego obecność łatwiej zauważyć to, osłabione przez inne czynniki drzewa często ulegają presji tych owadów.  Przy walce z kornikiem czy jemiołą nie ma możliwości zastosowania oprysków chemicznych, tym bardziej, że lasy chojnowskie są położone w bezpośrednim sąsiedztwie siedzib ludzkich.

Czy drzewa mogą się jeszcze zregenerować?

Drzewa, które bronią się przed suszą, redukują ilość igliwia. Dodatkowo wody pozbawia je jemioła. Ponadto długotrwały brak wody w glebie niszczy mikoryzy, które zwiększając powierzchnię chłonną korzeni skuteczniej niż same korzenie włośnikowe pobierają wodę z gleby. Nawet spora ilość wody, która teraz pojawiłaby się w glebie nie poprawiłby sytuacji. Dla tych drzew jest już za późno. Teraz trzeba zawalczyć o sąsiednie drzewostany, tak by nie zaatakowały ich owady, które pojawią się wraz z nadejściem wiosny.

- Pozostawienie zamierających drzew nie jest dobrym rozwiązaniem. Owady takie, jak korniki czy przypłaszczek „wyczuwają” zamierające drzewa i to te, osłabione osobniki wybierają, jako bazę żerową. Usuwanie zamierających drzew powinno odbywać się szybko, szczególnie jeśli zauważymy pierwsze symptomy występowania owadów. Kluczowe jest usunięcie drzew zanim wiosną dojdzie do rójki owadów, czyli marca przyszłego roku – tłumaczy Cezary Kieszek kierownik Zespołu Ochrony Lasu w Łodzi.

Problem z którym się dzisiaj spotykamy nie dotyczy tylko Nadleśnictwa Chojnów. Dotyczy on także innych obszarów zarówno w Lasach Państwowych jak i w prywatnych. Dalszy kierunek działania nadleśnictwo będzie podejmować w ciągu najbliższych tygodni na podstawie zaleceń specjalistów z Zespołu Ochrony Lasu oraz Instytutu Badawczego Leśnictwa.